Z powodu zablokowania wjazdu samochodów ciężarowych do Francji, przewoźnicy ponieśli milionowe straty.
Użytkownicy kilkudziesięciu tysięcy zablokowanych na Wyspach ciężarówek rozważają pozew przeciw rządowi Francji. – Straty przewoźników są ogromne. Koszty dzienne każdego samochodu gotowego do jazdy to ponad 300 euro. Samochody stały po kilka dni, niektóre nawet po 5 i było ich ok. 20 tys. Razem to 24 mln euro – wylicza prezes Zrzeszenia Międzynarodowych Przewoźników Drogowych Jan Buczek.
Uważa, że faktyczne straty są nawet większe. – Ruch przed świętami był wzmożony, również z powodu brexitu. Zablokowane pojazdy nie mogły wykonać dodatkowych przewozów. Jeżeli pojawi się pozew, będzie on całkowicie zasadny. Kancelarie adwokackie są już gotowe do złożenia pozwu, bowiem widzą realne podstawy do roszczeń – wskazuje prezes ZMPD.
Przedsiębiorcy uważają, że jednostronny francuski zakaz wycelowany był w branżę transportu drogowego. Wskazują, że ciężarówkom Francuzi nie pozwolili na wjazd do siebie, gdy samoloty mogły wykonywać połączenia.
Francois Wójcikiewicz z kancelarii Quaerens uważa, że podstawą do wystąpienia o odszkodowanie będzie m.in. wystawienie zdrowia i życia kierowców na ryzyko, zablokowanie taboru, uniemożliwienie dostawy lub podjęcia ładunku. – Liczą się także szkody moralne kierowców, którzy kilka dni spędzili w zimie, w okrutnych warunkach na lotnisku lub na poboczu drogi i nie mogli wrócić do domu na najważniejsze w Polsce święta – podkreśla Wójcikiewicz.
Zaznacza, że na razie nie jest znana skala problemu. – Szukamy poszkodowanych, nie wiemy, ilu przewoźników jest zainteresowanych takim procesem oraz jaka jest wysokość strat. Państwo francuskie wydaje rozporządzenia pochopnie, nie myśląc o konsekwencjach. Jako prawnicy patrzymy na wszelkie konsekwencje poniesione przez poszczególne osoby – wyjaśnia Wójcikiewicz.
Uważa, że w przypadku blokady konsekwencje są nieproporcjonalne do celów. Wskazuje, że na ponad 15 tys. przeprowadzonych testów, tylko 36 miało wynik pozytywny.
Wójcikiewicz zastrzega, że proces, o ile do niego dojdzie, potrwa kilka lat.
Czy Francuzi poniosą odpowiedzialność za tę karygodną blokadę pojazdów? Prezes ZMPD nie jest pewny, czy polscy przewoźnicy będą mieli teraz na tyle czasu i siły, aby angażować się z walkę z francuskim rządem. – Może to nasz rząd powinien skierować do Komisji Europejskiej skargę na Francję? Jak można tak nie liczyć się z ludźmi i swoich wpuszczać, a obcych blokować – dziwi się Buczek.
Przypomina, że pierwotnie rząd Francji przewidywał przepuszczenie przez granicę jedynie kierowców swojej narodowości. – Francuzi zamiast skręcić do portu całą kolumną pojechali do eurotunelu, ale polscy i rumuńscy kierowcy ich zablokowali. Doprowadziło to niemal do bijatyki przed rondem prowadzącym do eurotunelu, ale też pokazało kierowcom francuskim, że nie tylko ich interesy się liczą – podkreśla prezes ZMPD.
